baner
 
 
 
 
baner
 

W najnowszych GÓRACH (262): Marcin Świerc - "Najlepsze dopiero przede mną"

O klasie zawodnika świadczą jego wyniki. Można więc porównywać długie kolumny osiągnięć i zastanawiać się, czy jest w Polsce człowiek, który biega po górach szybciej niż Marcin Świerc. Pewnie nie, ale… Po co te czasochłonne spekulacje? Wystarczy, że przypomnimy sobie, w jakim stylu osiągnął metę w Chamonix, podczas jednego z najważniejszych górskich biegów na świecie. To było w ubiegłym roku – teraz Marcin przygotowuje się do kolejnego wyzwania na UTMB, pisze książkę i testuje nowy sprzęt.

Marcin Świerc w akcji. Fot. Jan Nyka

 

 

W ubiegłym roku dostarczyłeś nam wiele radości, osiągając metę CCC (Courmayeur–Champex–Chamonix, 101 km) na drugim miejscu - jak do tej pory najlepszym wśród Polaków startujących na UTMD. W tym roku planujesz trasę TDS (Sur les Traces des Ducs de Savoie, 119 km). Chcesz dojść do koronnego dystansu UTMB małymi krokami?


Taki jest plan. Pierwotnie UTMB miałem biec w tym roku, jednak dla mnie to ogromne wyzwanie, którego wciąż się trochę boję. W poprzednim sezonie dość późno zacząłem treningi i borykałem się z kontuzją. Dlatego doszedłem do wniosku, że dam sobie jeszcze jeden rok. W sporcie, tak jak w wielu dziecinach, nie ma drogi na skróty. Trzeba cierpliwie i konsekwentnie dążyć do celu. TDS to ostatni przystanek przed UTMB. Już czuję, że to też będzie ciekawa przygoda.


Zdradzisz, w jaki sposób przygotowywałeś się do sukcesu w Chamonix?

 

Tak naprawdę przygotowania zacząłem bardzo późno, bo dopiero w styczniu, ze względu na mały zabieg chirurgiczny, który przeszedłem miesiąc wcześniej. Trochę wybiło mnie to z rytmu i opóźniło cały cykl treningowy. Po wygranych zawodach na Wielkim Murze Chińskim w maju nabawiłem się kontuzji łydki. Kluczowym momentem był miesiąc, który spędziłem w Alpach na treningu, a potem na rekonesansie trasy. Przez dwa tygodnie był ze mną fizjoterapeuta. To był taki prawdziwy obóz: jedzenie, trening, odpoczynek, jedzenie, trening, jedzenie, masaż, spanie… I tak każdego dnia.  Nadrabiałem trochę zaległości z zimy, czyli robiłem spokojne wycieczki, ale nie zapominałem o szybkich akcentach. Z Maćkiem koncentrowaliśmy się na stabilizacji, oczywiście dbał on też o moją regenerację, pomógł całkowicie uporać się z kontuzją. Dobrze przepracowałem ten czas. Poznałem wtedy Luisa Alberto Hernando [hiszpański biegacz ultra, były biathlonista i biegacz narciarski – przyp. red.]. Mieliśmy okazję wspólnie potrenować i porozmawiać. Świetny człowiek. Trening ciała to jedno, ale znaczenie ma jeszcze trening głowy. Kilka osób po prostu pomogło mi uwierzyć w siebie. To też duża lekcja z poprzedniego sezonu.


Start do trasy CCC w 2017r. - Marcin (w czerwonych spodenkach) kontroluje czołówkę. Fot. Michel Cottin, arch. UTMB

 

Pełen wywiad z Marcinem, w których ambasador Columbia Sportswear opowiada m.in. jakie to uczucie wyprzedzać na trasie takich mocarzy, jak choćby Ludovic Pommeret oraz jak trzeba być przygotowanym - fizycznie i sprzętowo - żeby biegać w miarę bezpiecznie i rozwijać maksymalną prędkość, znajdziecie w nowym, tatrzaśkim numerze GÓR. ;-) Zapraszamy do lektury!

 



KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
 
 
 
Copyright 2004 - 2024 Goryonline.com