baner
 
 
 
 
baner
 

Starty teamu Dare2b w Szczawnicy

Do Szczawnicy już po raz czwarty z rzędu zawitali biegacze, którzy postanowili zmierzyć się z przewyższeniami na pienińskich szlakach. Nie mogło zabraknąć członków teamu Dare2b, którzy podzielili się swoimi wrażeniami ze startów.

Oddajmy głos Ani Kąckiej, która szczegółowo opisuje zawody:
„Biegi w Szczawnicy to impreza wyjątkowa i na ogromną skalę. Jednak pomimo naprawdę ogromnej liczby uczestników, zachowuje niezwykły i pełen uroku charakter biegów górskich.
Kilka alternatywnych długości trasy ściąga do tego małego miasteczka biegaczy o zróżnicowanym stażu sportowym, doświadczeniach, przebiegniętym kilometrażu i aspiracjach. W trakcie dnia zawodów wszyscy znikają w górach - chwilami tylko spotykają się na krzyżujących się trasach (ultra, maratonu i półmaratonu). O pokonywanym dystansie informują inne kolory numerów startowych. Osoby podejmujące wyzwanie najdłuższej trasy Niepokornego Mnicha (96 km) wzbudzają we mnie podziw i motywują. Nie wypada przecież odpoczywać, skoro są zawodnicy, którzy mają więcej kilometrów w nogach i ciągle więcej przed sobą niż ja :)
Tegoroczny start w biegu Wielka Prehyba o randze Mistrzostw Polski okazał się dla mnie lekcją pokory. Podczas pierwszych 12 kilometrów pokonuje się około 1200 z 1900 metrów przewyższenia z całej długości. Początek wypadł w moim wykonaniu słabo - zazwyczaj rozkręcam się stopniowo, tutaj niestety było to trudne. Stresowała mnie ilość utytułowanych rywalek i konieczność ciągłego wspinania się pod górę. Rywalizowałam ze swoim zeszłorocznym wynikiem. Czułam się średnio - na zdjęciach z pierwszego pomiaru czasu mam na policzkach biało-czerwone wypieki, pojawiające się, gdy trenuję, będąc podziębiona. Zabawne, bo to wszystko praktycznie przeszło, gdy na 18 km okazało się, że mieszczę się w moich założeniach czasowych. Wtedy dopiero zaczęłam czerpać radość z biegu i cieszyć się nim. Razem z tym od razu przyszła swoboda ruchu i nowa energia. Przestałam obawiać się rywalizacji z pozostałymi zawodniczkami, z większością których się przecież znam. Niezależnie, czy wyprzedziłam którąś, czy zostałam wyprzedzona, nasze relacje pozostały takie same :). W biegach górskich przypadek nie ma za bardzo znaczenia, każdy wypracowuje sobie należne i sprawiedliwe dla niego miejsce. Muszę przyznać, że w zasadzie to był najbardziej towarzyski bieg, w jakim miałam okazję brać udział - choć tak naprawdę tylko pierwszy kilometr pokonałyśmy razem, potem czasem spotykałyśmy się na trasie, a na końcu znów na mecie.

 

 

Do mety dotarłam w czasie o 30 minut szybszym niż rok temu. Różnica jest spora, widać że systematyczny trening pod okiem trenera przynosi efekty. Pomimo takiego rezultatu odczuwam pewien niedosyt. Ciągle się zastanawiam, czy gdybym od początku biegu czuła się lepiej lub odważniej podeszła do pierwszych kilometrów na trasie, to czy wynik byłby lepszy.
Troszkę marudzę, gdyż bardzo lubię stawać na podium. Ale nie żałuję startu - pozwolił mi zmierzyć się z najlepszymi polskimi biegaczkami i określić swój poziom. Bardzo zmotywował do kontynuowania treningu, dalszej cierpliwej pracy i walki o jak najlepsze rezultaty sportowe.
Pomimo małego rozczarowania, które wciąż się we mnie kryje, bardzo miło wspominam miniony weekend i bieg. Mistrzostwa Polski ściągnęły całą grupę wspaniałych zawodników. Z wieloma po raz ostatni widziałam się w zeszłym sezonie. Tym razem mieliśmy możliwość spędzić trochę więcej czasu razem. Rekordowa 300-metrowa szarlotka, której udało się pobić rekord Guinnessa, okazała się wspaniałym pretekstem do spotkania i rozmowy również po biegu :)”

Anna Kącka ostatecznie zajęła 8 miejsce w mocno obsadzonym biegu o randze Mistrzostw Polski.

Bardzo dobrze wspomina zawody Łukasz Zdanowski, który wystartował w półmaratonie czyli w biegu „Chyża Durbaszka”. Zajął 4 miejsce z czasem 1 godz 39 min. „Zawody te potraktowałem jako mocny trening, gdyż za niespełna 3 tygodnie startuję na Węgrzech w Salomon Ultra-Trail Hungary - przyznaje Łukasz. „Bieg w moich oczach wyszedł bardzo dobrze, jak na mocny okres przygotowawczy. Było z kim się ścigać oraz pogoda była znakomita” - zadowolony dodaje.

 

 

Duży sukces teamu to trzecie miejsce Emilii Romanowicz na dystansie „Chyżej Durbaszki”.

W tym roku wyjątkowo dopisały warunki na trasie i piękna pogoda. Dopiero dzień później w Szczawnicy rozpadało się, a w górach pojawił się nawet śnieg. Gratulujemy wszystkim startującym!

 

 

Źródło: www.ceneria.pl

 

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
 
 
 
Copyright 2004 - 2024 Goryonline.com