Cztery dekady temu polscy himalaiści odnieśli na K2 spektakularne sukcesy. Wanda Rutkiewicz jako pierwsza kobieta na świecie i pierwsza osoba z Polski stanęła na najwyższym szczycie Karakorum. Jerzy Kukuczka i Tadeusz Piotrowski wytyczyli nową drogę na południowej ścianie K2, a Przemysław Piasecki, Wojciech Wróż i Peter Božik pokonali jedno z największych wyzwań ówczesnego himalaizmu – drogę Magic Line. Niestety, dokonania te miały gorzką cenę. Po trzech ciężkich biwakach w strefie śmierci, podczas zejścia ze szczytu zginął Piotrowski, a w trakcie zjazdów Drogą Normalną – Wojciech Wróż. Ponadto w dramatycznych okolicznościach, w burzy śnieżnej, na poręczówkach umarła z wyczerpania Dobrosława Miodowicz-Wolf.

K2 widoczne od strony południowo-zachodniego filara, którym prowadzi droga Magic Line;
fot. Piotr Tomala
JEDNA Z NAJWIĘKSZYCH TRAGEDII
Nie były to jedyne wypadki śmiertelne na tej górze w 1986 roku, a sezon ten nazwany został „czarnym latem”. Wokół K2 zgromadziła się wtedy rekordowa jak na owe czasy liczba wypraw: południowokoreańska, amerykańska, brytyjska, austriacka, baskijska, dwie włoskie, polska pod kierownictwem Janusza Majera, francuska, w składzie której była Wanda Rutkiewicz, a także ekspedycja Karla Herrligkoffera z doborowym zespołem Kukuczka – Piotrowski. W sumie szczyt zamierzało zdobyć 49 wspinaczy. Działalność tak dużej grupy ludzi musiała zaowocować problemami, ale nikt się nie spodziewał, że tego lata na zboczach K2 zginie w sumie 12 himalaistów i jeden tragarz wysokościowy. Dramat pod Czogori należał do największych w dziejach himalaizmu, choć nie było to jedno zdarzenie, a wiele wypadków, które miały miejsce w ciągu całego sezonu.
Wydarzenia z 1986 roku przyrównać można do trzech największych tragedii, jakie rozegrały się w górach najwyższych. W 1934 roku, podczas niemieckiej wyprawy na Nanga Parbat pod kierownictwem Willy’ego Merkla, zginęło 10 osób: czterech niemieckich wspinaczy i sześciu Szerpów. W 1996 roku doszło do głośnych wydarzeń pod szczytem Mount Everestu, gdzie w wyniku gwałtownego załamania pogody umarło ośmioro uczestników wypraw komercyjnych, w tym szefowie agencji górskich, Rob Hall i Scott Fischer. Natomiast w 2014 roku, w rejonie lodospadu Khumbu, w efekcie oberwania się potężnego seraka zeszła lawina, w której zginęło 16 Szerpów przygotowujących przejście przez Icefall. Rok później lawina wywołana trzęsieniem ziemi zabiła pod Everestem 22 osoby.

Tadeusz Piotrowski; fot. Mirosław Wiśniewski
RÓŻNE PRZYCZYNY, TEN SAM SKUTEK
Wypadki z 1986 roku miały różny charakter, niektóre z nich można uznać za nieszczęśliwe zdarzenia. Inne, takie jak śmierć Julie Tullis i Alana Rouse’a, były efektem długiego przebywania powyżej 8000 metrów. Dwójka ta nie miała siły na podjęcie próby wydostania się z opresji. Z kolei Alfred Imitzer i Hannes Wieser zmarli krótko po rozpoczęciu zejścia z obozu IV. Zaginięcie małżeństwa Liliane i Maurice’a Barrardów i upadek Tadeusza Piotrowskiego również były skutkiem wyczerpania wysokościowego. Jednak w tym przypadku skrajnie zmęczeni wspinacze popełnili błędy, które okazały się tragiczne. Także Dobrosława Miodowicz-Wolf z wielką determinacją walczyła o przetrwanie – niestety po wielu dniach spędzonych na dużej wysokości zabrakło jej sił, aby w zawiei dotrzeć szczęśliwie do bazy.
Wydarzenia z 1986 roku zostały bardzo dokładnie opisane w literaturze górskiej. Powstało wiele książek, w tym doskonała K2. Triumf i tragedia Jima Currana. Większość zachowań bohaterów tamtych zdarzeń spotkała się z krytyką, czego pokłosiem było między innymi spotkanie pod nazwą Szczyt Gliwicki, w czasie którego wybitni polscy himalaiści dyskutowali między innymi o etyce w górach najwyższych. Odstępstwa od zasad były wówczas powszechnie krytykowane, gdyż komercja dopiero wkraczała w Himalaje i Karakorum. W tamtej epoce niemal każdy atakujący ośmiotysięczniki miał za sobą bogatą karierę alpinisty. Doświadczenie uczestników wypraw nie było jedynym elementem odróżniającym Złotą Erę Himalaizmu od trzeciej dekady XXI wieku. W zasadzie zmieniło się wszystko – realia lat 80. i dzisiejsze to dwa różne światy.

Kuluar na drodze Magic Line, poniżej biwaku na wysokości 8200 metrów; fot. Krystyna Palmowska
Tekst / BOGUSŁAW KOWALSKI
* * *
Tekst w całości przeczytasz w 304 (3/2026) numerze Magazynu GÓRY.
GÓRY (czasopismo oraz e-book) można kupić w naszej księgarni Książki Gór > link


