baner
 
 
 
 
baner
 

Tragedia na północnej ścianie Eigeru: nie żyje Julian Zanker.

Niestety to nie koniec smutnych i tragicznych doniesień z gór wysokich. Wszyscy żyjemy akcją poszukiwawczą Daniele Nardiego i Toma Ballarda na zboczach Nanga Parbat. Tymczasem w górach nam nieco bliższych, bo w Alpach, doszło do kolejnej tragedii. Rzecz miała miejsce przed kilkoma dniami, ale dopiero teraz donoszą o tym największe wspinaczkowe media. 24 lutego na północnej ścianie Eigeru śmierć poniósł szwajcarski alpinista, Julian Zanker. 

Julian Zanker podczas jednej ze swoich ostatnich wypraw - Cerro Kishtwar, 2017r. Fot. arch. Thomas Huber

 

Dokładne okoliczności wypadku nie są nam jeszcze znane. Włoska montagna.tv informuje, że w piątek 24 lutego, około godziny 13:00, szwajcarskie służby ratunkowe zostały zaalarmowane i wezwane na pomoc w rejon północnej ściany Eigeru - szybko udało się zidentyfikować o kogo chodzi, jednak jak czytamy "trudny teren uniemożliwiał dotarcie do poszkodowanego alpinisty". Kiedy ratownicy dotarli na miejsce było już niestety za późno - u 28-letniego Szwajcara nie stwierdzono żadnych oznak życia. To wszystko, co wiemy o tej tragedii na obecną chwilę... 

 

 Julian Zanker [1990-2019] Fot. julianzanker.ch

 

Julian Zanker urodził i wychował się w szwajcarskiej Engadynie - miłość do gór zaszczepiła w nim już od najmłodszych lat matka, która zabierała chłopca na liczne przechadzki po lokalnych szlakach. To właśnie podczas tych pierwszych wypraw - jak później wielokrotnie wspominał - zrodziło się w nim pragnienie by "rozpostrzeć skrzydła jak orzeł i zeskoczyć". Kilka lat później urzeczywistnił swoje marzenie, rozoczynając przygodę z paralotniarstwem. Do tego szybko doszły skoki B.A.S.E, jednak cały czas wiodącym sportem i największą pasją młodego Szwajcara była wspinaczka. 

 

"W wieku 13 lat uczestniczyłem w kursie wspinaczkowym. Pierwszy kontakt ze skałami był dla mnie wspaniałym doświadczeniem. Od tego czasu wspinanie stało się bardzo ważną częścią mnie. We wszystkich formach i aspektach wspinaczki czuję się dobrze i zawsze znajduję nowe wyzwania." - taki opis widnieje w biogramie na oficjalnej stronie Szwajcara, który faktycznie podczas życia dał się poznać jako świetny wspinacz - sportowy, lodowy, nie stroniący wreszcie od trudnych, alpinistycznych wyzwań... 

 

Z Thomasem Huberem podczas jednej ze wspólnych wypraw. Fot. arch. Thomas Huber

 

"Nie mogę uwierzyć, że Cię już nie ma.(...) Julian kochał żyć każdą chwilą, rozsiewał wokół siebie szczęście, przyjaciołom i partnerom wspinaczkowym zapewniał niekończące się pokłady motywacji. Miałem okazję wspiąć się z Julianem na Cerro Kishtwater i jestem mu za to ogromnie wdzięczny - spędziłem z nim jedną z moich najlepszych górskich przygód. Potrzeba czasu, aby zrozumieć, że już nie będzie Cię tutaj, ale Twój duch zawsze będzie częścią naszych ścieżek. Julian będziemy za Tobą tęsknić! Bądź wolny!" - tak przyjaciela pożegnał Thomas Huber.

To właśnie wespół z Thomasem Huberem i Stephanem Siegriestem, w październiku 2017r. Julian Zanker dokonał czwartego wejścia na Cerro Kishtwar (6155m n.p.m.) w Himalajach Kaszmiru, ale zupełnie nową, trudną drogą, prowadzącą północną ścianą granitowej turni. O Har Har Machadev (VII, A3+, 6b, M6, 80°), bo tak wspinacze ochrzcili nową drogę, pisaliśmy co dopiero w 264 numerze GÓR. Zastanwialiśmy się wówczas, z jakimi wyzwaniami może zmierzyć się w przyszłości zespół w tak silnym i obiecującym składzie. Dziś już wiemy, że było to ich ostatnie wspólne wejście... 


Po zdobyciu Cerro Kishtwar w 2017r. wespół z Thomasem Huberem i Stephanem Siegristem.

Fot. arch. Thomas Huber


"Wszyscy kochamy góry, ale to jeden z tych momentów, w których jednocześnie ich tak bardzo nienawidzę. To fascynujące, ale i zarazem okrutne." - pisze z kolei Roger Schäli, kolejny z bliskich przyjaciół i zarazem wspinaczkowych partnerów Juliana Zankera.

"Zaledwie 10 dni temu miałem okazję spędzić trzy dni w Ticino, który upłynęły na trudnych wspinaczkowych ruchach na treningach, dobrym winie i głębokich, szczerych, a zarazem przepełnionych dobrym humorem rozmowach z Tobą, mój przyjacielu Julianie... Nie mogę w to uwierzyć, że Cię już nie ma i nie mogę przestać zadawać sobie pytania dlaczego musiałeś odejść tak wcześnie, o wiele za wcześnie?! Słowa są tutaj nieadkwatne by wyrazić mój najgłębszy smutek, niekończący się ból i pozostałe pytania..." - dodaje Roger Schäli.


Z Rogerem Schaelim w Interlaken. Fot. arch. Roger Schäli


"Moje szczere i głębokie wyrazy współczucia kieruję w stronę Twojej partnerki Carli Jaggi, Twojej mamy i wszystkich przyjaciół. Spokoju i odwagi dla Was wszystkich, aby stawić czoła nadchodzącym dniom. Julian, pozostaniesz w naszych sercach i pamięci na zawsze! Twój przyjaciel, Roger." - kończy swój emocjonalny wpis szwajcarski alpinista.


Północna ściana Eigeru śmiertelne żniwo zbiera już od kilku dekad. Jak dotąd, według szacunków kanadyjskiego portalu gripped.com, licząc od lat 30 XX wieku, śmierć na legendarnym Nordwandzie poniosło już 65 wspinaczy. 


Źródło: montagna.tv & gripped.com & julianzanker.ch & FB Thomas Huber & FB Roger Schäli 

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
 
 
 
Copyright 2004 - 2019 Goryonline.com