baner
 
 
 
 
baner
 

Rejony wspinaczkowe na lato: Tupá Skała

Bez wątpienia nie jest to flagowy rejon skałkowy Słowacji. Tupá Skała to kolejna propozycja dla tych, którzy odwiedzili już Súlov, Jelenec, Predhorie lub Hrádok i zastanawiają się, gdzie by tu pojechać.

Grzegorz Rettinger na drodze o trudnościach VIII+/IX-; fot. Andrzej Mirek

 

Nie ukrywam, że jest to rejon koneserski. Spełnione zostaną w nim takie aspekty koneserskości, jak brak łatwej cyfry, piękne krajobrazy i aż dwudziestominutowe, mocno rozgrzewkowe podejście. Asekuracja ani nie przeraża, ani nie poraża, mieści się w słowackich standardach. Nawet dla strachliwych łojantów znajdzie się wystarczająco dróg, by powspinać się przez parę dni. Jak wspomniałem, podejście rozwiązuje problem rozgrzewki, ale za to poruszanie się po samym rejonie nie jest skomplikowane, bo Tupá Skała jest nieciągłym, półkilometrowym murem, zorientowanym głównie na południowy-wschód. Sto dwadzieścia dróg daje niezły wybór różnych trudności, może poza propozycjami dla początkujących.

 

Z jakich powodów warto odwiedzić ten położony na obrzeżach Dolnego Kubína rejon? Pierwszym będzie urozmaicenie wspinania z każdym odwiedzanym sektorem: od lekko położonych i pionowych zerw w pierwszych partiach muru, przez wysoko i malowniczo położoną część piaskowcową, do której odwiedzenia gorąco namawiam, po najbardziej sportowy, obfitujący w harde cesty sektor D.

 

Drugim powodem jest to, że nie będziemy się tu wspinać w tłumie. Jeśli więc komuś przeszkadzają kolejki do dróg, hałas i brak możliwości skupienia się na wybranym celu, Tupá Skała będzie właściwym miejscem. Wyjątkiem było otwarcie sezonu zorganizowane przez lokalsów z Dolnego Kubína, którzy najpierw chytrze poczęstowali nas piwem, a dopiero potem zapytali, czy i jak nam się tam podoba.

 

Trzecim powodem jest bezpretensjonalny urok słowackiej prowincji – kto był, ten wie, o co chodzi, a kto nie spróbował, temu polecam.

 

Jeśli już przewspinamy wszystko, co nas zainteresowało, bądź pogoda nie będzie sprzyjać, z łatwością można przemieścić się do któregoś z leżących w pobliżu rejonów, jak Sokol, Belá czy Vápenka.

 

Trudno mi wyobrazić sobie wizytę na Słowacji bez wypicia piwa, jednak od pewnego czasu chętniej pijam tamtejsze bezpretensjonalne, niedrogie wina. Kierowca będzie mógł pocieszyć się Kofolą. Jeżeli ktoś jeszcze nie jadł, namawiam na spróbowanie wyprażanego sera, koniecznie z tatarską omaczką.

 

Nocleg:

 

W sektorze A znajduje się źródło wody, miejsce na namiot oraz ogólnodostępny szałas, w którym również można spać. Bardziej wymagający mogą wynająć kwatery w Dolným Kubínie, a dla wyznawców bezkompromisowej żulerki zarezerwowano możliwość spania pod przewieszonymi skałami.

 

Przewodnik:

 

Stary, ale jary przewodnik Slovenské skaly II, horolezecký sprievodca Daniela Pauera z 2002 roku w przypadku tego rejonu nie stracił na aktualności. Brak papierowego przewodnika nie będzie przeszkodą w powspinaniu się, gdyż nazwy i wyceny dróg znajdziemy na skale pod startem do nich.

 

Dojazd:

 

Tanie linie do Dolnego Kubína nie latają, ale z Krakowa do celu jest zaledwie 150 km, co pozwoli na pojechanie tam na zwykły, nieprzedłużony weekend.

 

***


GÓRY 244 (3/2015)

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
 
 
 
Copyright 2004 - 2019 Goryonline.com