baner
 
 
 
 
baner
 

Mont Blanc granią Goûter – Droga Królewska

Wśród tras prowadzących na Mont Blanc droga ta stanowi absolutny klasyk. Mówiąc „byłem na Mont Blanc” lub „wejdę na Mont Blanc”, przeciętny turysta ma na myśli właśnie tę trasę, nazywaną po prostu Drogą przez Goûter bądź też Voie Royale, czyli Drogą Królewską. Według różnych szacunków każdego roku próbuje nią osiągnąć wierzchołek od 20 do 30 tysięcy osób, co stanowi zdecydowaną większość ruchu turystycznego na Białej Górze.

 

Droga ta preferowana jest głównie ze względu na niewielką długość i brak trudności technicznych. Wyceniona jest na PD. Choć jeszcze mniej trudności czeka nas na trasie przez schronisko Mulets, to z racji niestabilnego w czasach ocieplenia klimatu lodowca, w sezonie letnim chodzi się właśnie przez Goûter (pomijam wiosenne wejścia na skiturach czy rakietach). Trasa nie należy jednak do szczególnie bezpiecznych. Główne ryzyko wiąże się z przekraczaniem Wielkiego Kuluaru, który niemal każdego roku pochłania śmiertelne ofiary. Dlatego nazywany bywa także Kuluarem Śmierci.

 

Początkujący turyści wysokogórscy powinni zatem wybrać się na tę drogę z przewodnikiem. Prawo francuskie określa uprawnienia, jakie powinien on posiadać, aby móc legalnie prowadzić klientów na szczyt. Dlatego jeśli chcemy wynająć odpowiednią osobę i uniknąć kłopotów w razie wypadku, musimy niestety liczyć się ze znacznymi kosztami. Jeśli nas na taki luksus nie stać, zdobądźmy najpierw doświadczenie w poruszaniu się w rakach, z czekanem, w zespole linowym, a przede wszystkim w zakresie samodzielnej oceny ryzyka i podejmowania decyzji w warunkach wysokogórskich. Wtedy będziemy mogli bezpiecznie zmierzyć się z tą trasą na własną rękę.

 

Klasyczna, choć wcale nie pierwsza


W świadomości przeciętnego turysty określenia „droga klasyczna” i „droga pierwszych zdobywców” bywają ze sobą utożsamiane. Być może dlatego większość osób wspinających się dziś drogą przez Goûter nie ma świadomości, że to wcale nie ona, lecz trasa zbliżona w dolnych partiach do współczesnej drogi przez schronisko Mulets, zaś wyżej wiodąca przez Grand Plateau i Rochers Rouges była linią wejścia pierwszych zdobywców: Jacques’a Balmata i Michela Paccarda w 1786 roku. Drogę przez grań Goûter wyznaczono znacznie później. Trasy kilku wejść, dokonanych w latach pięćdziesiątych XIX wieku, częściowo pokrywały się z jej linią. Natomiast w całości, w kształcie zbliżonym do dzisiejszego, pokonano ją dopiero dniach 7–18 lipca 1861 roku. Autorami przejścia byli Francis Fox Tuckett i Leslie Stephen. Wówczas na Aiguille du Goûter stało już pierwsze schronisko, wzniesione w 1858 roku.

 

 Podejście do Forestera

 

Droga zyskała popularność po 1912 roku, kiedy to zbudowano kolejkę szynową, dowożącą turystów do Nid d’Aigle (2372 m). W 1962 roku wzniesiono nowy budynek schroniska Goûter, który służył do czasów nam współczesnych i zastąpiony został dopiero w 2013 roku przez nowoczesną, futurystyczną budowlę z miejscami noclegowymi dla 120 osób. Obecnie na trasie mamy do dyspozycji jeszcze cztery inne obiekty: schroniska Nid d’Aigle i Tête Rousse (3167 m), schron bezobsługowy Baraque forestière des Rognes (2768 m) oraz również bezobsługowy, przeznaczony wyłącznie dla nieplanowanych biwaków awaryjnych schron Vallot (4362 m).

 

Zanim wyruszymy


W związku ze znacznym zatłoczeniem drogi, należy z dużym wyprzedzeniem pomyśleć o rezerwacjach noclegów na górze. Schronisko Goûter jest czynne, przynajmniej w teorii, od początku czerwca do końca września. W praktyce, podobnie jak trasa powyżej niego, bywa czasowo zamykane w związku z niebezpieczeństwami pojawiającymi się na trasie dojściowej. Cena noclegu w sezonie 2016 wynosi 55 euro – dla wszystkich, bo nie są uwzględniane żadne zniżki. Jeśli nie uda nam się dokonać rezerwacji, pozostaje albo perspektywa noclegu awaryjnego, który polegać może na siedzeniu w przedsionku lub w zatłoczonej jadalni za cenę około 100 euro od osoby, albo nocleg niżej, w schronisku Tête Rousse. Tam normalna cena wynosi 48 euro. Jednak osoby zrzeszone w klubach należących do UIAA, czyli także  posiadające legitymacje naszych rodzimych klubów stowarzyszonych w PZA, płacą o połowę mniej. W zależności od tego, na którą kolejkę lub podejście się zdecydujemy, będziemy startować z jednej z dwóch miejscowości w pobliżu Chamonix: Saint-Gervais-les-Bains lub Les Houches. Do tej drugiej z Chamonix dojeżdżają miejskie autobusy. W każdej znajdują się kempingi. Wprawdzie do Chamonix obowiązkowo trzeba zajrzeć na zwiedzanie, a często też okazyjne zakupy sprzętowe, jednak noclegi lepiej zaplanować nie w zatłoczonym kurorcie, lecz tam, skąd będziemy wyruszać. Unikniemy wtedy problemów z dostępnością miejsc oraz zmieścimy się w budżecie nieznacznie przekraczającym 10 euro na osobę, zakładając nocleg we własnym namiocie i możliwość zaparkowania samochodu.

 

 Widok na Mt Blanc z Goûter

 

Jedna trasa – wiele opcji


Wyruszając z Saint-Gervais-les-Bains, jedziemy najpierw słynnym Tramway du Mont Blanc. Koszt biletu w obie strony w sezonie 2016 wynosi 36 euro, natomiast w jedną stronę – 29 euro. W ten sposób, odbywając malowniczą przejażdżkę, szybko zyskujemy na wysokości i oszczędzamy sobie monotonnego trekkingu, docierając od razu do Nid d’Aigle. Kolejka linowa z Les Houches jest tańsza. W tym roku [2016 – przyp. red.] kosztuje 17 euro w dwie strony, a w jedną – 13,8. Natomiast dowozi nas tylko do Bellevue (1801 m), skąd do Nid d’Aigle czeka nas jeszcze dobre 1,5–2 godzin podejścia.

 

Jeśli decydujemy się na wariant ekstremalnie niskobudżetowy, nie maszerujmy wzdłuż całej trasy tramwaju, lepiej podejść wzdłuż kolejki Bellevue. Idąc do Nid d’Aigle w sezonie letnim, radzę unikać chodzenia po torowisku tramwaju i wybrać nieco dłuższy, ale bezpieczniejszy szlak dla pieszych. W Nid d’Aigle znajduje się schronisko, jednak droga prowadząca z niego na Mont Blanc jest daleka. Natomiast w ciągu około 2,5–3,5 godziny możemy podejść stamtąd do wspomnianego wcześniej schroniska Tête Rousse.

 

Ważne informacje dla turystów niskobudżetowych: po drodze, nieco poniżej Tête Rousse, mijamy bezobsługowy schron Baraque forestière des Rognes. Można w nim spać za darmo, jednak jest on nieduży, a chętnych z reguły sporo, więc niekoniecznie znajdą się wolne miejsca. Drugą – i ostatnią w drodze na szczyt od tej strony – opcją darmowego noclegu jest rozbicie się na polu namiotowym koło schroniska Tête Rousse. Wszelkie próby biwakowania powyżej spotkają się z surowymi karami, włącznie z przymusową, odpłatną ewakuacją helikopterem. Nie wolno urządzać planowanych biwaków także w schronie Vallot. Blokujemy bowiem miejsca osobom, które naprawdę mogą potrzebować tam schronienia, będąc w sytuacji zagrożenia życia. Biwakując nielegalnie, jak również zostawiając po sobie śmieci, pogarszamy i tak już bardzo kiepski wizerunek Polaków w Alpach.

 

Kuluar Śmierci


Powyżej Tête Rousse czeka nas najniebezpieczniejszy odcinek trasy – mityczny Kuluar. Jeśli nocowaliśmy w schronisku bądź w jego pobliżu, warto wyjść około 2:00 w nocy. Wtedy Kuluar przejdziemy w górę we względnie bezpiecznych warunkach. Ale też, o ile w drodze powrotnej nie zanocujemy w schronisku Goûter, będziemy go prawdopodobnie musieli pokonać w zejściu w godzinach popołudniowych, gdy działanie słońca potęguje ryzyko związane ze spadającymi kamieniami.

 

Do Kuluaru dojdziemy po około 40 minutach, może godzinie marszu powyżej Tête Rousse. Stamtąd do schroniska Goûter czeka nas jeszcze około dwóch godzin podejścia. Wprawdzie nie jest to techniczna wspinaczka, a w górnej części biegnie gruba metalowa lina, jednak teren jest eksponowany. Perspektywa upadku, w połączeniu z obawą przed spadającymi kamieniami może sprawić, że zwłaszcza początkującym turystom – o ile nie asekuruje ich przewodnik lub doświadczony partner – odcinek ten dostarczy nieco traumatycznych przeżyć. Jeśli mamy zaplanowany nocleg w schronisku Goûter, Kuluarem będziemy podchodzić prawdopodobnie po południu. Za to, jeżeli zanocujemy w tym samym schronisku, w drodze powrotnej będziemy go przekraczali w bardziej komfortowych warunkach, bo nad ranem. Niezależnie od tego, który z wariantów wybierzemy, ważne, aby Kuluar przechodzić szybko i sprawnie.

 

Zejście na plateau


Atak szczytowy


Atakując szczyt ze schroniska Goûter, możemy wyjść nieco później niż w opcji startu z Tête Rousse, czyli około godziny 4:00–5:00, choć przy niepewnej pogodzie start o 2:00 w nocy wcale nie będzie złym rozwiązaniem. W zależności od pogody i kondycji, podejście na szczyt tempem turystycznym zająć może od 3,5 do 5 godzin, zejście zaś od 2,5 do 4 godzin. Trasa wiedzie lodowcem, który wbrew niegroźnemu wyglądowi, zwłaszcza gdy przed nami wije się wygodna, wydeptana przez poprzedników ścieżka, kryje w sobie szczeliny. Dlatego obowiązkowo należy tu iść związanym liną. Podobne zasady obowiązują na grani powyżej schronu Vallot, który osiągniemy po około 1,5–2 godzin od wyjścia ze schroniska Goûter i w którym możemy odpocząć lub przeczekać załamanie pogody.

 

Zaczynająca się powyżej Vallot grań szczytowa w górnych partiach jest eksponowana, panują na niej warunki prawdziwie wysokogórsko-zimowe, zaś turyści, zwłaszcza ci, dla których jest to pierwszy kontakt z tak znaczną wysokością, są wyczerpani i nieraz lekko zdeteriorowani. Łatwo więc o upadek, który przy braku asekuracji może zakończyć się tragicznie. Zarówno aby wyłapać ewentualny lot partnera, jak i w celu zwiększenia komfortu marszu oraz zapobiegania plątaniu się naszej liny z linami mijanych zespołów, zdecydowanie warto na ten odcinek skrócić dystanse pomiędzy poszczególnymi osobami.

 

 Na grani szczytowej

 

Szczególną ostrożność należy zachować na tym odcinku także podczas zejścia. Właśnie wtedy, uszczęśliwieni spełnieniem marzenia o szczycie, zapatrzeni na piękne panoramy, spiesząc się do „cywilizacji”, dekoncentrujemy się i często nieuważnie prowadzimy linę. Łatwo wtedy o potknięcie i upadek, trudniejszy do wyłapania niż podczas podejścia. W schronie Vallot również nie ma sensu zbyt długo odpoczywać. Nawet przy złej widoczności, posiadając urządzenie GPS, możemy wrócić do Goûter po własnym śladzie. Opcję noclegu w Vallot zostawmy więc na wypadek naprawdę poważnej awarii, pamiętając, że jest to jednak prawie 4400 metrów, więc o ile nie jesteśmy dobrze zaaklimatyzowani, nie będziemy potem czuć się lepiej, lecz znacznie gorzej.

 

Ostatnim miejscem wymagającym znacznego skupienia i szybkiego reagowania będzie przejście Wielkiego Kuluaru. Zdobycia szczytu Mont Blanc możemy sobie pogratulować dopiero na stacji tramwaju lub kolejki Bellevue.

 

Tekst: Aleksandra Dzik / BluEmu

Zdjęcia: Aleksandra Dzik i Michał Loj

 

GÓRY 249 (2/2016)

 

Praktyczne informacje przydatne podczas zdobywania Mont Blanc znajdziesz też tutaj

 

 

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
 
 
 
Copyright 2004 - 2019 Goryonline.com