baner
 
 
 
 
baner
 

Mélissa Le Nevé z pierwszym kobiecym przejściem "Action Directe"!

Stało się! Niemal 3 dekady po poprowadzeniu przez Wolfganga Güllicha "drogi legendy", bo tak należy określić położoną we frankońskim lesie Action Directe, doczekaliśmy się jej pierwszego kobiecego powtórzenia! Do łańcucha jednej z najbardziej ikonicznych dróg w historii wspinania sportowego wpięła się 30-letnia Francuzka, Mélissa Le Nevé. Informacja o sukcesie Mélissy obiegła wczoraj wspinaczkowe media na całym świecie.

Mélissa Le Nevé na Action Directe 9a; fot. Fabi Buhl

 

"Action Directe. Wolfgang Güllich. 9a. - Klasyka. Legenda. Pierwszy. 
...co za podróż... ależ inspirująca postać... ależ walka... ale także "historia miłosna"... wszystko czego szukałam we wspinaniu"


- w takich słowach Mélissa Le Nevé swoim ogromnym sukcesem podzieliła się ze światem w niezwykle emocjonalnym Instagramowym wpisie.

 

W krótkiej historii wspinania sportowego znaleźć można sporo dróg, które stanowiły o przełomach, o pokonywaniu kolejnych barier ludzkiej niemożności. Wiele tych pasaży „obrosło” w ciekawe opowieści i anegdoty. Część z nich zapada w pamięć swą urodą lub intrygującym położeniem. Żadna jednak linia nie dorównuje legendzie Action Directe...

 

Nie jest to piękna droga – większość przeszłaby obojętnie obok wielkiego głazu Waldkopf. Nie znajduje się w niesamowitej lokacji, lecz pośród ciemnego i wilgotnego teutońskiego lasu. Ryzykownym też byłoby stwierdzić, że grzeszy urodą ruchów – wszak to tylko kilkanaście piekielnie palczastych przechwytów i monostrzałów. Nie jest również pierwszą i ostatnią linią, która wyznaczała nowy stopień. W czym zatem tkwi magia otaczająca Action Directe?

 

Adrian Chmiała na ostatnich ruchach Action Directe. Do wczoraj to do niego należało ostatnie powtórzenie drogiFot. Piotr Deska - Piotrek Deska Outdoor Photography

 

14 września 1991 roku Wolfgang Güllich ostatecznie prowadzi AD. Kilka listewek przybitych do pochylonej deski – pokonywanych monostrzałami – wzmocniło ścięgna 31-letniego Niemca. Wolfgang nie używał wielkich słów – był osobą nad wyraz skromną i nie szukającą miejsca na okładkach magazynów. Nieśmiało zaproponował wycenę XI, którą można przeliczyć na 9a – jak zwykle precyzyjnie i logicznie dobierając cyfrę dla swojego pasażu. Nie mówił, że zrobił najtrudniejszą drogę świata, a jedynie najtrudniejszą w jego życiu – tyle, że w owym czasie było to równoznaczne. 1984: Kanal im Rücken 8b, 1985: Punks in the gym 8b+, 1987: Wallstreet 8c i wreszcie 1991: Action Directe 9a. Kolejne projekty Güllicha nie zostały zrealizowane. Rok po poprowadzeniu AD wracał autostradą z Monachium do Norymbergi. Zasnął za kierownicą...

 

Świat witał kolejne 9a, a nawet 9a+, jednak w ciągu 10 lat tylko Alex Adler dokonał powtórzenia. Potem kolejno: Iker Pou, Dave Graham, Christian Bindhammer, Richard Simpson, Dai Koyamada, Markus Bock, Killian Fischhuber, Adam Ondra, Patxi Usobiaga, Gabriele Moroni, Jan Hojer. Nie ma chyba drogi 9a, która szczyciłaby się taką listą osobowości. Przeglądając ten spis, trudno nie dojść do wniosku, że nie tylko talent i ciężka praca łączy tych wszystkich wspinaczy, ale przede wszystkim silna i ciekawa osobowość.

 

10 października 2010 roku do grona tego przystąpił pierwszy Polak – Adam Pustelnik. Magia Action Directe uwiodła Adama prawie 10 lat wcześniej, zaraz po uporaniu się z Wallstreet 8c, kiedy to po raz pierwszy przystawił się do legendy.


Adam Pustelnik jako pierwszy Polak pokonał drogę-legendę. Rzecz miała miejsce niecałą dekadę temu. Fot. Tony Cappucino


Po sukcesie naszego rodaka Action Directe pokonali jeszcze kolejno: Felix Knaub, Rustam Gelmanov, Alex Megos, Felix Neumärker, Julius Westphal, Stefano Carnati, David Firnenburg, Stephan Vogt, Simon Lorenzi, Said Belhaj i Stefan Scarperi. Przed rokiem z majówkowego wyjazdu z Frankenjury z tą drogą w kajecie wrócił Adrian Chmiała i do wczoraj to właśnie Koroniarz był ostatnią osobą, która wpięła się do łańcucha drogi-legendy... 

Mélissa Le Nevé pracy nad drogą poświęciła w sumie 6 lat, podczas których nie obyło się bez kontuzji - cierpiały m.in. troczki, o których uraz na tego typu drodze jest niezwykle łatwo. Upór i konsekwencja jednak opłaciły się - przejście Francuzki śmiało możemy określić "kamieniem milowym" w historii kobiecego wspinania sportowego - stawiamy go w jednym rzędzie z sukcesem Margo Hayes na La Rambli (pierwsze kobiece 9a+) czy też Angeli Eiter na La Planta de Shiva (pierwsze kobiece 9b). 

W imieniu całej redakcji GÓR - wielkie gratulacje! 

Źródło: rockandice.com & materiały archiwalne GÓR

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
 
 
 
Copyright 2004 - 2020 Goryonline.com